
Pani Chmurka tego dnia nie zapowiadała dobrej pogody. Podczas podróży lało i wiało. A ja mówiłam do Igora “a nie mówiłam?” Jednak jego stoicki spokój udzielił się również pogodzie. Kiedy dotarliśmy na miejsce pleneru, okolice Garwolina, wyszło piękne słoneczko a jedyne co mogło nam przeszkodzić to muszki owocówki Rany po ukąszeniach zagojone a prace nad zdjęciami plenerowymi ukończone

